Czy można zrezygnować z urlopu macierzyńskiego? • Adwokat Kobiet
kosiniakowe,  prawa w ciąży,  prawo dla rodziców,  urlop macierzyński,  urlop tacierzyński

Czy można zrezygnować z urlopu macierzyńskiego?

Dzisiejszy wpis będzie o prawnych aspektach macierzyństwa, ale będzie też nieco osobisty. I chyba nieco przydługi, ale mam nadzieję, że dobrniecie do końca 🙂

Niemal każdy napotkany przeze mnie w ciąży człowiek rości sobie prawa do wyrażania różnego rodzaju poglądów na temat tego co matce wolno, a czego nie wolno. Udzielanie kobietom w ciąży złotych rad to jakaś nasza narodowa przypadłość. Tak jakby brzuch goszczący dodatkowego lokatora był jakimś publicznym dobrem. Jednym z moich najmniej ulubionych frazesów jest “jak zamierzasz pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem kancelarii” lub też w innej odmianie “jak pogodzisz pracę z małym dzieckiem”? Co ciekawe, wydawać by się mogło, że w drugiej ciąży tego typu pytania powinny pojawiać się rzadziej. Oj, nic bardziej mylnego.

Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, bardzo szeroka rzesza komentatorów ma problem ze zrozumieniem, że można być mamą – spełnioną i kochającą swoją rodzinę – i jednocześnie pracować/prowadzić biznes/robić milion innych rzeczy. Macierzyństwo nie sprawia, że stajemy się odrębną kategorią ludzi, że teraz już tylko domowe pielesze i basta.

Nie zrozumcie mnie źle – jeśli mama zdecyduje, że chce zostać w domu z dzieckiem/dziećmi i nie podejmować innej pracy (tak, tak – bycie w domu to też praca! w dodatku piekielnie wyczerpująca!) to jej wybór, jej decyzja. Pamiętajmy jednak, że urlop macierzyński i inne uprawienia rodzicielskie to PRAWO, a nie obowiązek! Mamo – miej odwagę wrócić do pracy lub podjąć nowe zawodowe wyzwania, jeśli tylko masz ochotę. Oczywiście, że to wymaga zorganizowania się i ciężko o spontaniczne decyzje, jeśli w grę wchodzi dobro malucha. Ale – uwierz mi – jest to możliwe i zachęcam Cię, abyś nie poddawała się społecznej presji.

Jak to wygląda od strony prawnej?

Czy można zrezygnować z urlopu macierzyńskiego?

Zasadniczo tak – o szczegółach za chwilę. Ale podstawowe pytanie brzmi – PO CO?

Zastanówmy się przez chwilę czym jest urlop macierzyński – ano w praktyce zwolnieniem od pracy na okres po narodzinach dziecka przez okres 20 tygodni (kolejne 32 tygodnie to urlop rodzicielski, ale zasady są wobec niego takie same). Ale przecież nie o sam urlop nam chodzi. Najistotniejsze jest prawo do pobierania w tym okresie zasiłku macierzyńskiego.  Czy jest sens z niego rezygnować?

Czy na urlopie macierzyńskim można pracować?

Podczas urlopu macierzyńskiego mama ma możliwość podjęcia dodatkowej pracy zarobkowej na podstawie umowy cywilnoprawnej – np. na podstawie umowy zlecenie bądź umowy o dzieło. Może też prowadzić własną działalność gospodarczą. Mało tego może również podjąć pracę (tak, tak na podstawie umowy o pracę) – byle u innego pracodawcy. Nie będzie to miało żadnego wpływu na przysługujący jej zasiłek macierzyński.

W praktyce jedyny wariant, w którym jest sens rozważać możliwości rezygnacji z urlopu macierzyńskiego zachodzi wtedy, gdy mama chce wrócić do swojej starej pracy. Tylko wtedy bowiem jej zasiłek zostanie proporcjonalnie pomniejszony, jeśli podejmie pracę o dotychczasowego pracodawcy, co jest możliwe podczas urlopu macierzyńskiego na nie więcej niż połowę etatu.

Kiedy można zrezygnować z urlopu macierzyńskiego?

Przypomnijmy, że urlopem macierzyńskim nazywamy okres pierwszych 20 tygodni po urodzeniu dziecka. Dalsza część urlopu (urlop rodzicielski – 32 tygodnie) nie jest obowiązkowa.

Mama nie ma obowiązku wykorzystania pełnego wymiaru urlopu macierzyńskiego, pod warunkiem, że opiekę nad dzieckiem w tym okresie przejmie ojciec dziecka (tutaj o urlopie “tacierzyńskim”). Przepisy  nakazują jednak matce dziecka wykorzystanie urlopu macierzyńskiego po porodzie w wymiarze co najmniej 14 tygodni. Jeśli tata nie może lub nie chce wykorzystać urlopu “tacierzyńskiego” to z urlopu macierzyńskiego nie można zrezygnować przed upływem 20 tygodni od porodu. 

Okazuje się zatem, że urlop macierzyński do pewnego stopnia jest jednak obowiązkiem, a nie prawem pracującej mamy. Nasze państwo tak bardzo ceni rolę mamy w pierwszych tygodniach życia dziecka, że w zasadzie nie daje jej wyboru jak tylko poświęcić się głaskaniu, całowaniu i miłości do dziecka. Może to i lepiej. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że gdyby urlop macierzyński nie był obowiązkowy znaleźliby się pracodawcy wywierający presję jak najszybszego powrotu.

 

Osobiście po pierwszej ciąży wróciłam do pracy częściowo po upływie 8 miesięcy. Jak było u Was? Co na to pracodawcy? A co na to wspaniałomyślni komentatorzy?

 

 

 

 

// wymiary urlopu podane w powyższym wpisie dotyczą oczywiście urodzenia jednego dziecka.

 

 

Jeśli masz krókie pytanie śmiało zadaj je w komentarzu - odpowiem, gdy tylko będę miała wolną chwilę!